Złoty pod presją. Euro powyżej 4,40 zł – co oznacza to dla Polaków?

Podaż pieniądza w Polsce — banknoty i monety złotowe, rosnące stosy monet oraz wykres finansowy na tle Narodowego Banku Polskiego.

Złoty pozostaje pod presją, a euro kosztuje ponad 4,40 zł. W tabeli średnich kursów Narodowego Banku Polskiego z 27 października 2026 r. euro wyceniono na 4,4056 zł, dolara amerykańskiego na 3,9542 zł, a franka szwajcarskiego na 4,7729 zł. Dla konsumentów oznacza to przede wszystkim droższe zakupy i usługi rozliczane w obcych walutach. Dalszy kierunek notowań będzie zależał między innymi od sytuacji międzynarodowej, cen surowców oraz oczekiwań wobec banków centralnych.

Kurs euro przekroczył 4,40 zł

Wtorkowe notowania potwierdzają utrzymywanie się euro powyżej poziomu 4,40 zł. Według tabeli A NBP średni kurs euro 27 października wyniósł 4,4056 zł, wobec 4,4026 zł dzień wcześniej i 4,3917 zł 23 października. W tym samym czasie dolar wzrósł z 3,9293 zł 26 października do 3,9542 zł, a frank szwajcarski z 4,7562 zł do 4,7729 zł.

To niewielkie zmiany w ujęciu jednodniowym, ale pokazują, że presja na polską walutę utrzymuje się. Kursy walut reagują nie tylko na krajowe dane gospodarcze. Znaczenie mają także relacje między głównymi walutami, oczekiwania dotyczące stóp procentowych za granicą, sytuacja geopolityczna oraz ocena ryzyka przez inwestorów.

Warto pamiętać, że kurs średni NBP jest kursem referencyjnym. Nie musi odpowiadać cenie, po której klient kupi euro w banku, kantorze internetowym czy kantorze stacjonarnym. W praktyce znaczenie mają również spread, prowizje i warunki konkretnej transakcji.

Dlaczego złoty słabnie?

W komentarzach rynkowych wskazywane są zarówno czynniki międzynarodowe, jak i niepewność instytucjonalna związana z Narodowym Bankiem Polskim. Gdy inwestorzy oceniają ryzyko jako wyższe, mogą ograniczać ekspozycję na aktywa danego kraju, co niekiedy osłabia jego walutę. Nie oznacza to jednak, że jeden czynnik samodzielnie wyjaśnia wszystkie ruchy kursu.

Znaczenie mają również oczekiwania wobec polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych i strefie euro. W tygodniu 27 października rynek śledzi zaplanowane decyzje i komunikaty głównych banków centralnych, w tym amerykańskiej Rezerwy Federalnej i Europejskiego Banku Centralnego. Jeżeli inwestorzy spodziewają się, że stopy procentowe w jednym obszarze pozostaną wyższe niż w innym, może to wpływać na popyt na poszczególne waluty.

Na nastroje wpływają także ceny energii i innych surowców. Ich wzrost może zwiększać koszty importu, pogarszać bilans handlowy i podbijać oczekiwania inflacyjne. W doniesieniach rynkowych zwracano uwagę na wzrost ceny ropy Brent powyżej 116 dolarów za baryłkę. Trwałość tego ruchu i jego przełożenie na ceny w Polsce będą zależeć od kolejnych notowań oraz kursu złotego.

Co oznacza droższe euro dla gospodarstw domowych?

Najbardziej bezpośrednie skutki słabszego złotego odczuwają osoby, które wydają pieniądze w obcych walutach. Dotyczy to między innymi wyjazdów zagranicznych, zakupów w sklepach internetowych rozliczanych w euro lub dolarach oraz płatności za niektóre subskrypcje i usługi cyfrowe.

Przykładowo, przy kursie 4,4056 zł zakup za 100 euro odpowiada kwocie około 440,56 zł przed uwzględnieniem spreadu i ewentualnych opłat. Przy kursie 4,30 zł ta sama kwota wynosiłaby 430 zł. Różnica to 10,56 zł na każde 100 euro. Przy większych wydatkach, takich jak rezerwacja noclegu czy opłacenie kilkutygodniowego pobytu, różnica może być bardziej odczuwalna.

Nie wszystkie ceny w Polsce zmieniają się jednak natychmiast wraz z kursem walut. Przedsiębiorstwa mogą korzystać z wcześniej zawartych umów, zapasów kupionych po innych cenach lub zabezpieczeń walutowych. Dlatego wpływ kursu na ceny detaliczne może pojawić się z opóźnieniem i zależy od konkretnej branży.

Wpływ na kredyty i raty

Dla osób spłacających kredyt hipoteczny w złotych sam wzrost kursu euro nie powoduje automatycznie zmiany miesięcznej raty. Wysokość raty kredytu złotowego zależy przede wszystkim od oprocentowania, warunków umowy, pozostałego kapitału i harmonogramu spłat. Kurs walut może jednak oddziaływać pośrednio na gospodarkę, na przykład przez ceny importu i inflację, a te czynniki są istotne dla przyszłej polityki pieniężnej.

Inaczej wygląda sytuacja osób, których zobowiązania są denominowane lub indeksowane do waluty obcej. W takim przypadku zmiana kursu może wpływać na wartość zadłużenia wyrażoną w złotych i wysokość raty po przeliczeniu. Zakres tego wpływu zależy od zapisów umowy oraz sposobu rozliczania płatności.

Nie należy zatem traktować samego kursu euro jako prognozy przyszłych rat kredytowych. Osoby rozważające refinansowanie kredytu powinny porównywać całkowity koszt finansowania, marżę, wskaźnik referencyjny, prowizje, ubezpieczenia i warunki wcześniejszej spłaty, a nie opierać decyzji wyłącznie na bieżących notowaniach walut.

Polskie firmy także odczuwają zmiany kursów

Osłabienie złotego może być korzystne dla części eksporterów, ponieważ przychody uzyskane w euro lub dolarach po przeliczeniu dają więcej złotych. Korzyść zależy jednak od tego, jaka część kosztów firmy ponoszona jest w Polsce, a jaka za granicą. Przedsiębiorstwo, które importuje komponenty, energię lub maszyny, może jednocześnie płacić więcej za swoje zakupy.

W przypadku importerów słabsza waluta często oznacza wzrost kosztów towarów i surowców. Firmy mogą próbować przenieść część kosztów na klientów, ograniczyć marże albo zmienić dostawców. To, które rozwiązanie wybiorą, zależy od konkurencji, popytu i możliwości negocjowania cen.

Niepewność kursowa utrudnia również planowanie budżetów. Przedsiębiorstwa prowadzące regularne rozliczenia w walutach mogą ograniczać ryzyko poprzez naturalne dopasowanie przychodów i kosztów albo instrumenty zabezpieczające. Takie rozwiązania mają jednak własne koszty i powinny być dopasowane do rzeczywistych przepływów firmy.

Na co zwracać uwagę w najbliższych dniach?

W krótkim terminie ważne będą komunikaty głównych banków centralnych, zmiany cen surowców energetycznych oraz dalsze informacje dotyczące sytuacji w Polsce. Rynek będzie oceniał, czy ostatnie osłabienie złotego ma charakter przejściowy, czy też utrzyma się dłużej. Na podstawie pojedynczego dnia notowań nie da się wiarygodnie przesądzić, w którym kierunku pójdzie kurs.

Warto śledzić oficjalne tabele NBP i porównywać je z ofertą konkretnego banku lub kantoru. Przy większej wymianie walut znaczenie mogą mieć nawet niewielkie różnice w kursie i prowizjach. Jeżeli płatność nie jest pilna, można rozważyć podział wymiany na kilka transakcji, ale nie gwarantuje to uzyskania korzystniejszej średniej ceny.

Podsumowanie

27 października 2026 r. średni kurs euro według NBP wyniósł 4,4056 zł, dolara 3,9542 zł, a franka 4,7729 zł. Słabszy złoty może zwiększać koszty zagranicznych zakupów i importu, choć wpływ na ceny i budżety gospodarstw domowych nie jest natychmiastowy ani jednakowy dla wszystkich. Dla osób spłacających kredyty złotowe kurs euro nie zmienia raty bezpośrednio, natomiast znaczenie mogą mieć późniejsze skutki gospodarcze. Najrozsądniej obserwować kolejne dane i komunikaty banków centralnych, unikając podejmowania decyzji finansowych na podstawie jednego odczytu kursu.

Źródła: Narodowy Bank Polski – tabela A kursów średnich; Forsal.pl – komentarz rynkowy z 27 października 2026 r..