Paliwo w Polsce może przebić 9 zł za litr. Arabia Saudyjska odcina ważny szlak dla ropy.

Ceny paliw w Polsce wchodzą w wyjątkowo niebezpieczną fazę. Diesel w tygodniu 14–20 września może kosztować nawet 9,07 zł za litr, a benzyna Pb95 zbliża się do granicy 8 zł. W tym samym czasie rynek ropy otrzymał kolejny silny impuls wzrostowy. Arabia Saudyjska czasowo zamknęła strategiczny rurociąg East-West po ataku dronowym, ograniczając możliwość eksportu ropy z pominięciem Cieśniny Ormuz. Ropa Brent ponownie przekroczyła 107 dolarów za baryłkę. Dla polskich kierowców może to oznaczać, że najgorsze dopiero się zaczyna.
Arabia Saudyjska zamyka strategiczny rurociąg
Poniedziałek 14 września przyniósł kolejne złe wiadomości dla światowego rynku ropy. Arabia Saudyjska czasowo wstrzymała pracę strategicznego rurociągu East-West, który pozwala transportować ropę z pól naftowych we wschodniej części kraju do portu Yanbu nad Morzem Czerwonym. Stało się to po ataku dronowym na infrastrukturę naftową. Reuters
Znaczenie tego rurociągu jest ogromne. Jego przepustowość wynosi około 4 mln baryłek ropy dziennie, czyli około 4 proc. światowej podaży. To właśnie dlatego informacja o jego zamknięciu natychmiast odbiła się na notowaniach surowca.
Rurociąg ma obecnie szczególne znaczenie, ponieważ pozwala Arabii Saudyjskiej omijać Cieśninę Ormuz. Tymczasem sytuacja w regionie już wcześniej mocno ograniczyła transport ropy przez ten strategiczny akwen.
Rynek otrzymał więc kolejny komunikat: alternatywne drogi eksportu ropy również nie są bezpieczne.
A kiedy światowy rynek zaczyna obawiać się fizycznego niedoboru surowca, ceny zwykle reagują bardzo szybko. Ludzkość po raz kolejny odkrywa, że ropa naftowa jest ważna. Zaskakujące, jak regularnie musimy sobie o tym przypominać.
Ropa Brent znowu powyżej 107 dolarów
Reakcja inwestorów była natychmiastowa.
W poniedziałek cena ropy Brent wzrosła o około 3 proc., dochodząc w okolice 107,81 dol. za baryłkę. Amerykańska ropa WTI również wyraźnie drożała i przekroczyła 102 dolary.
To istotny poziom, ponieważ ropa znajduje się już zdecydowanie powyżej wartości, które jeszcze niedawno wydawały się rynkowi wysokie.
Problem nie polega jednak wyłącznie na tym, ile kosztuje baryłka dzisiaj.
Największym zagrożeniem jest czas trwania zakłóceń.
Według informacji Reutersa Arabia Saudyjska posiada w porcie Yanbu zapasy pozwalające na utrzymanie eksportu przez około 5–7 dni. Jeżeli rurociąg pozostanie wyłączony dłużej, możliwości dalszego eksportu mogą zostać poważnie ograniczone. Szacunki dotyczące czasu potrzebnego na naprawę są natomiast bardzo różne i pojawiają się scenariusze mówiące nawet o kilku tygodniach.
To właśnie ten scenariusz najbardziej niepokoi inwestorów.
Polska już płaci więcej za paliwo
Polscy kierowcy nie muszą jednak czekać na dalszy rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie, żeby odczuć wzrost cen.
Ceny paliw na krajowych stacjach już mocno rosną.
Według najnowszej prognozy e-petrol.pl na tydzień 14–20 września średnia cena benzyny Pb95 może wynosić od 7,86 do 7,99 zł za litr. W przypadku oleju napędowego prognozowany przedział to 8,94–9,07 zł za litr.
Oznacza to, że diesel może w najbliższych dniach przekroczyć psychologiczną granicę 9 zł za litr.
Benzyna również znajduje się o krok od poziomu 8 zł.
Dla kierowcy tankującego samochód z 50-litrowym bakiem różnica jest bardzo odczuwalna.
Przy cenie 7 zł za litr zatankowanie 50 litrów kosztuje 350 zł.
Przy cenie 9 zł jest to już 450 zł.
Jedno tankowanie może więc kosztować o 100 zł więcej niż przy cenie 7 zł za litr.
A przecież samochód nie tankuje się raz w roku.
Dlaczego ceny ropy tak szybko przekładają się na stacje?
Cena ropy jest jednym z najważniejszych elementów kosztu produkcji paliwa, ale nie jest jedynym.
Na cenę przy dystrybutorze wpływają również m.in.:
Dlatego wzrost ceny ropy o 3 proc. nie oznacza automatycznie, że benzyna następnego dnia również podrożeje dokładnie o 3 proc.
Reakcja stacji jest zwykle rozłożona w czasie.
Problem polega na tym, że obecnie działa kilka czynników jednocześnie.
Koniec programu Ceny Paliw Niżej dodatkowo komplikuje sytuację
Polscy kierowcy otrzymali jeszcze jeden cios.
Od 1 września ponownie obowiązuje 23-proc. VAT na paliwa, po zakończeniu programu „Ceny Paliw Niżej”. Jednocześnie ceny hurtowe zaczęły rosnąć.
To oznacza, że wzrost cen ropy trafia na rynek w momencie, gdy nie ma już wcześniejszego mechanizmu ograniczającego część obciążeń dla kierowców.
Ministerstwo Finansów nie planuje obecnie powrotu programu „Ceny Paliw Niżej”.
Dla kierowców oznacza to, że w najbliższym czasie trudno liczyć na administracyjne zatrzymanie wzrostu cen.
Orlen uspokaja. Na razie nie zabraknie ropy
W całej tej sytuacji pojawia się jednak jeden ważny element, który powinien nieco uspokoić polskich kierowców.
Orlen nie spodziewa się obecnie problemów z ciągłością dostaw ropy do swoich rafinerii.
To istotne, ponieważ Arabia Saudyjska jest jednym z najważniejszych dostawców surowca dla polskiego koncernu. Około 40 proc. ropy wykorzystywanej przez Orlen pochodzi z Saudi Aramco.
Jednocześnie Orlen korzysta z wielu innych kierunków dostaw.
Do Polski płyną m.in. tankowce z ropą ze Stanów Zjednoczonych, Algierii i Norwegii. Dzięki temu spadek dostaw saudyjskiego surowca nie oznacza obecnie konieczności zatrzymania pracy polskich rafinerii.
To bardzo ważna różnica.
Polsce nie grozi obecnie fizyczny brak paliwa na stacjach.
Może natomiast grozić coś znacznie bardziej przyziemnego dla portfeli kierowców: paliwo będzie po prostu coraz droższe.
Dlaczego diesel może być droższy od benzyny?
W ostatnich tygodniach szczególnie mocno rośnie cena oleju napędowego.
Prognoza na obecny tydzień zakłada nawet 9,07 zł za litr diesla, podczas gdy benzyna Pb95 ma zatrzymać się tuż poniżej 8 zł.
Dla kierowców samochodów z silnikiem Diesla nie jest to dobra wiadomość.
Diesel jest szczególnie ważny nie tylko dla kierowców prywatnych. Wykorzystuje się go w transporcie drogowym, rolnictwie, budownictwie, logistyce i wielu przedsiębiorstwach.
Dlatego wzrost ceny oleju napędowego może mieć znacznie szersze konsekwencje niż samo zwiększenie rachunku na stacji.
Droższe paliwo może podbić ceny w sklepach
Transport jest jednym z podstawowych kosztów funkcjonowania gospodarki.
Towary muszą zostać przewiezione:
producent → magazyn → centrum logistyczne → sklep → klient.
Na każdym etapie wykorzystywana jest energia i transport.
Jeżeli olej napędowy drożeje, przewoźnicy ponoszą większe koszty. W dłuższym okresie część tych kosztów może zostać przeniesiona na klientów.
Oznacza to potencjalnie wyższe ceny:
Dlatego wzrost cen ropy jest problemem znacznie większym niż kwestia tego, ile zapłacimy podczas kolejnego tankowania.
Droższa ropa może również skomplikować walkę z inflacją
To jeden z najważniejszych elementów całej historii.
Wysokie ceny energii mogą zwiększać inflację bezpośrednio, poprzez ceny paliw, oraz pośrednio, poprzez wyższe koszty działalności przedsiębiorstw.
Jeżeli ropa pozostanie powyżej 100 dolarów przez dłuższy czas, banki centralne mogą mieć mniejszą przestrzeń do szybkiego obniżania stóp procentowych.
Dla Polski byłaby to zła wiadomość.
Wyższe ceny paliw oznaczają bowiem nie tylko droższe tankowanie, ale potencjalnie również dłużej utrzymujące się wysokie koszty kredytów.
Dotyczy to przede wszystkim gospodarstw domowych posiadających kredyty ze zmiennym oprocentowaniem.
Czy benzyna może przebić 8 zł?
Na razie prognoza e-petrol.pl mówi o poziomie maksymalnie 7,99 zł za litr dla Pb95 w tygodniu 14–20 września.
Ale granica 8 zł jest już praktycznie na wyciągnięcie ręki.
Jeżeli ceny ropy będą dalej rosły, a obecne problemy z transportem surowca utrzymają się, przekroczenie tego poziomu na części stacji może być tylko kwestią czasu.
Jeszcze większe emocje może wywołać diesel.
Przy prognozie do 9,07 zł za litr granica 9 zł jest już właściwie testowana przez rynek.
Co będzie dalej?
Najbliższe dni będą kluczowe.
Rynek będzie przede wszystkim obserwował, jak szybko Arabia Saudyjska przywróci działanie rurociągu East-West.
Jeżeli infrastruktura zostanie szybko naprawiona, obecny skok cen ropy może częściowo się cofnąć.
Jeżeli jednak przestój potrwa tygodniami, sytuacja będzie znacznie poważniejsza.
Wtedy rynek będzie musiał uwzględnić nie tylko brak części możliwości eksportowych Arabii Saudyjskiej, ale również problemy z transportem przez Cieśninę Ormuz i inne zakłócenia w regionie.
Reuters szacuje, że światowa podaż ropy może w tym roku zmniejszyć się o około 5,7 mln baryłek dziennie, czyli około 6 proc., jeżeli obecne ograniczenia będą się utrzymywać.
To już skala, która może mieć konsekwencje dla całej światowej gospodarki.
Polskich kierowców czeka trudna jesień?
Na dziś nie ma podstaw, aby mówić o braku paliwa w Polsce. Orlen deklaruje normalną pracę rafinerii i możliwość wykorzystania alternatywnych źródeł ropy.
Problemem jest cena.
Diesel może w najbliższych dniach przekroczyć 9 zł za litr, a benzyna Pb95 zbliżyć się do 8 zł.
Jeżeli sytuacja na Bliskim Wschodzie się nie uspokoi, obecne prognozy mogą szybko stać się nieaktualne. Niestety, rynek ma tę irytującą właściwość, że prognozy cen paliw bardzo łatwo poprawia w jednym kierunku.
Dla polskich gospodarstw domowych oznacza to ryzyko kolejnego wzrostu kosztów życia. Droższe paliwo uderza bezpośrednio w kierowców, ale później może przełożyć się również na ceny transportu, usług i produktów.
Dzisiejsze wydarzenia w Arabii Saudyjskiej są więc ważniejsze niż sama cena baryłki ropy. Pokazują, że światowy rynek energii ma coraz mniej bezpiecznych dróg dostarczania surowca, a Polska wchodzi w ten okres już z paliwem kosztującym blisko 8 zł za benzynę i 9 zł za diesla. Jeśli zakłócenia potrwają dłużej, jesień może przynieść kierowcom jeszcze wyższe rachunki przy dystrybutorze.